Proces finiszowania to nic innego jak końcowy etap dojrzewania whisky w beczkach po innym alkoholu. W przypadku Burgundii – beczkach po czerwonym lub białym winie – whisky chłonie z drewna pozostałe aromaty: owoce, przyprawy, czasem nuty czekolady i dębu. Efekt jest subtelny, ale znaczący. Whisky staje się łagodniejsza, gładsza, z delikatnym akcentem francuskiej finezji. Whisky dojrzewająca (i finiszujące) w beczkach po winie z Burgundii to przykład na to, że Szkocja (oraz Irlandia) i Francja potrafią mówić wspólnym językiem – językiem smaku. Z jednej strony mamy precyzję i charakter, z drugiej – francuską elegancję i zmysł do niuansów.
Region Burgundii to legenda sama w sobie. Malownicze winnice ciągną się tu kilometrami, a każda działka ma własną historię i osobowość. To właśnie tu powstają słynne Pinot Noir i Chardonnay – wina, które od stuleci zachwycają harmonią, lekkością i niezwykłą głębią smaku. Każda butelka to inna opowieść o terroir – glebie, słońcu i rękach winiarza.
Wina z Burgundii są inne niż te z Bordeaux czy Doliny Rodanu. Tu nie chodzi o moc, ale o subtelność. Pinot Noir daje wina lekkie, o aromacie wiśni, malin i przypraw, czasem z nutą ziemi i dymu. Chardonnay z kolei potrafi być kremowe, lekko orzechowe, z waniliowym finiszem. Taki profil idealnie współgra z whisky, która potrzebuje balansu między dębem a słodyczą.
Wina burgundzkie dojrzewają w niewielkich beczkach o pojemności ok. 228 litrów. To w nich przez lata wino nabiera charakteru, a drewno wchłania jego aromaty. Po opróżnieniu takie beczki trafiają dalej, gdzie zaczynają nowe życie. Whisky przejmuje z nich to, co najlepsze – delikatne nuty owoców, przypraw, a czasem lekki ton kwasowości, który pięknie podbija słodycz destylatu.
Każda edycja smakuje nieco inaczej, ale można znaleźć pewne wspólne cechy. W zapachu często pojawiają się czerwone owoce, róże, miód i lekka nuta wanilii. W smaku whisky jest miękka, zrównoważona, z lekko winno-owocowym akcentem. Finisz długi, ciepły, z nutą przypraw i tanin. Nie przytłacza – raczej zachęca, by wrócić po kolejny łyk.
Drewno z Burgundii to zupełnie inny surowiec niż amerykański dąb po bourbonie. Ma drobniejszą strukturę, przez co aromaty przenikają powoli i z wyczuciem. Dzięki temu whisky nabiera głębi, nie tracąc przy tym swojej świeżości. To właśnie ta subtelność sprawia, że beczki po winie z Burgundii cieszą się tak dużym uznaniem wśród mistrzów dojrzewania.
Whisky po finiszu w burgundzkich beczkach nie lubi pośpiechu. Warto nalać ją do kieliszka typu tulipan i dać jej chwilę na otwarcie. Najpierw pojawia się zapach owoców i wanilii, potem miękka dębina, aż w końcu delikatne nuty kwiatowe. To idealna porpozycja do spokojnego wieczoru lub rozmowy przy świecach.
To nie są trunki dla każdego. To propozycja dla tych, którzy lubią smakować powoli i szukają w whisky czegoś więcej niż mocy. Tego typu edycje często powstają w krótkich seriach, co tylko podnosi ich wartość – kolekcjonerską i emocjonalną.
Burgundia potrafi nauczyć whisky elegancji. Nie narzuca się, nie dominuje – raczej wprowadza spokój i równowagę. To idealne połączenie tradycji wielu destylarni z francuskim wyczuciem stylu. Trunek dla tych, którzy wiedzą, że czasem mniej znaczy więcej. Destylarnie, które do tej pory zainteresowały się beczkami po winie z Bugundii, to między innymi Hyde, Teeling Irish, Glenmorangie i Tullibardine.